LATO TO IDEALNY CZAS NA PODRÓŻOWANIE

Warszawa, 16 sierpnia 2012 r.
 


Drodzy Przyjaciele Towarzystwa Polsko-Albańskiego, Przyjaciele Albanii, 
 
Lato to idealny czas na podróżowanie. Na nasycenie swoich oczu wspaniałymi widokami i nakarmienie duszy niezapomnianymi wrażeniami. Każdy z nas ma takie wspomnienia. Zarząd Towarzystwa Polsko-Albańskiego otrzymuje od swoich fanów na portalu Facebook wiele ciepłych słów oraz zapytań odnośnie albańskiej ziemi. Dziękujemy Wam za to bardzo serdecznie.

Korespondując z wieloma z Was postanowiliśmy podzielić się Waszymi opowieściami i relacjami z wypraw, zamieszczając cykl reportaży, fotoreportaży z podróży do Albanii.
 
Zapraszamy wszystkich, którzy chcą opowiedzieć o swojej wyprawie do Albanii za pośrednictwem naszej Strony, do nadsyłania zdjęć z krótkim opisem miejsc, które zwiedzili, na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. .

Jako pierwsza, relacja Kaliny.


„To jest właśnie Albania, Kalina, to cała Albania”


Moja wyprawa do Albanii była wyjątkowa z wielu względów. Poleciałam sama do kraju. o którym wiedziałam niewiele, ale nie ulegam stereotypom, więc bez uprzedzeń przyjęłam to, co tam zobaczyłam. Albania przywitała mnie uśmiechem i podmuchem gorącego wiatru, słońcem i przepięknymi krajobrazami. Upał, morze i góry, czy można chcieć czegoś więcej?


Ludzie, których spotkałam byli różni, czasem zaskakujący, jak wiele rzeczy w samej Albanii, ale zawsze mili, uśmiechnięci i pomocni. Dzięki nim poznałam nowe smaki, zapachy i dźwięki. Obejrzałam ciekawe miejsca. Zobaczyłam tętniące życiem miasto, które chyba nigdy nie zasypia. Zadziwił mnie tłum ludzi przemieszczających się ulicami miasta przez niemal całą noc.

Gwar, muzyka, śpiew, taniec i doskonała zabawa, tym żyje moje miejsce w Albanii, gdy zachodzi słońce. I nawet wtedy jest tam gorąco i cudownie. I właśnie dopiero wówczas ma się ochotę posmakować tutejszych specjałów. Wyśmienitych serów, dużych, soczystych oliwek, świeżo zerwanych fig czy różnego rodzaju mięs, doskonale przyrządzonych.

Byrek z serem czy gorąca i niesamowicie słodka herbata o wyjątkowym smaku, to dla mnie coś w rodzaju kulinarnej wizytówki. Można tu spróbować także kolby kukurydzy grillowanej na czymś w rodzaju „grilla własnej roboty”.

Na gorącej i słonecznej plaży można leżeć cały dzień, dzięki parasolom i wygodnym leżakom. Nie zabraknie tu także niczego. Handel kwitnie nawet w takim miejscu dzięki sprzedawcom biegającym przez cały dzień po plaży. Kupić można nie tylko wodę czy owoce, ale także sukienkę lub przyszłość wyczytaną z dłoni przez Cygankę.

I do tego wszechobecna muzyka „na żywo”, dźwięki, które porywają do tańca nawet na tak bardzo rozgrzanym piasku, który parzy w stopy.

Albania to świat, w którym znaleźć można to, o czym nie ma się pojęcia. Jest słodko-gorzka z tym wszystkim, co oferuje. Obok pięknych, nowych i bogatych budowli stoją też stare i brzydkie rudery. Wśród nowoczesnej architektury, antyczne zabytki. Miejscami brud i bałagan przeplata się z luksusem i zapachem dobrej kuchni. Piękne Albanki, gustownie i z przepychem ubrane, przechadzają się chodnikiem, na którym żebrzą biedacy. Co parę metrów stoją lub siedzą na krzesłach mężczyźni trzymający w dłoniach plik banknotów, oferujący wymianę waluty po „atrakcyjnym” kursie. „To jest właśnie Albania Kalina, to cała Albania” – tak powiedział mój znajomy, któremu dziękuję za inspirację, wyrozumiałość i pomoc.

Z Albanii wróciłam z bólem serca i łezką w oku. Urzekła mnie wszystkim czego mogłam doświadczyć. Albania to jedno z nielicznych miejsc na ziemi, które zachowało swoją inność, miejsce niezmienione jeszcze przez tłumy turystów z zachodniej Europy, miejsce wyjątkowe, bo z piękną przyrodą, morzem, górami, gorącym słońcem i serdecznymi ludźmi.

Warto spróbować wszystkiego by zrozumieć jak smakuje ten kraj.

Kalina



Do relacji Kaliny dołączamy wiersz Luljety Lleshanaku z tomiku "Dzieci natury", uhonorowanego w tym roku nagrodą "Literatury na Świecie" za najlepszy przekład. Tu trochę inna wizja plaży.


TROCHĘ DO NAPRAWY


[PAK RIPARIM]


Zwykły plażowy dzień

ciała przyklejone do wody

(bliżej się nie da bez postawienia zarzutów!).

Kolana, biodra, łokcie, podeszwy, palce,

ramiona, obojczyki, żyły, grafiki kości, pory zacięte żyletką,

pachy jak dojrzałe figi, pułapki klatki piersiowej, łydki, cellulit

i brzuchy jak zegary stojące.

Brzuchy płodne jak zegary stołowe,

brzuchy muskularne jak zegary dworcowe,

brzuchy delikatne jak zegary kieszonkowe,

brzuchy wypukłe jak zegary nakręcane wieczorem,

brzuchy operowane, abstrakcyjne jak zegary słoneczne,

brzuchy asymetryczne jak zegary otrzymane w prezencie,

brzuchy purytańskie jak zegary z cyframi rzymskimi,

brzuchy drzemiące jak zegary wodoszczelne,

brzuchy lubieżne jak zegary z wahadłem,

i brzuchy hojne jak unurzany w mące zegar piekarza.

Wystawione bez zasad i hierarchii

jak obrazy pod ścianą

w kolejce do renowacji,

wszystkie czekają na cud:

oto rozstąpi się morze

i wyjdą na drugi brzeg rozumu.

 

Spocony, ubrany po szyję,

ze stopami poparzonymi piaskiem,

ignorowany przez wszystkich.

zjawia sie smagły gazeciarz z wiadomością dnia w ręku.

Tak nieprzystający jak natchnienie, chwila cudu

oryginału do kopii.



Przekład z języka albańskiego
Dorota Horodyska

Towarzystwo Polsko-Albańskie
05-805 Otrębusy
ul. Spacerowa 17
 
Konto:

Towarzystwo Polsko-Albańskie
58 2130 0004 2001 0741 4378 0001
Volkswagen Bank Polska S.A.

 

Dziś34
W tygodniu34
W miesiącu1043
Wszystkie201025

poniedziałek, 10 sierpień 2020
Our website is protected by DMC Firewall!